
MOJE SERCE
BIJE W PUCO
Jako kronikarz tego uniwersum, nie wymyślam historii – ja jedynie utrwalam to, co widzę, czuję i czego tam doświadczam.
Mieszkam na granicy dwóch światów

Miałem być konstruktorem maszyn, pilotem, architektem, nauczycielem geografii.... Zostałem malarzem. Malowałem różne obrazy, aż pewnego dnia zdobyłem tę wiedzę, że jestem z PuCO. To rzeczywistość równoległa, pełna specyficznego światła i spokoju, którego nie potrafię odnaleźć nigdzie indziej.
PuCO nie zna szarości

W moich obrazach kolor jest językiem, którym PuCo opowiada mi swoje najbardziej intymne historie. To świat niezwykle barwny i nasycony, w którym każda plama farby to bogactwo detali i emocji spotykanych po tamtej stronie. W ten sposób płótno przestaje być tylko podłożem, a zaczyna pulsować własnym światłem. Buduję tę przestrzeń pociągnięcie po pociągnięciu, aż do momentu, gdy uniwersum staje się w pełni rzeczywiste.
Gdzie jest PuCO?
Moje obrazy to lustro,
w którym odbija się
Uniwersum PuCO
PuCo to przestrzeń niedopowiedzeń, kawiarnianych szeptów i światła, które zdaje się stać w miejscu. To rzeczywistość równoległa, pełna specyficznego światła i spokoju, którego nie potrafię odnaleźć nigdzie indziej.




Moja pracownia to serce kroniki

To tutaj, w ciszy mojej pracowni, materializuje się wszystko, co widziałem po tamtej stronie. Tu nie liczą się terminy, lecz moment, w którym postać na płótnie zaczyna żyć własnym życiem. Spędzam przy sztaludze dnie i noce, aby każde dzieło było autentycznym zapisem moich wypraw do PuCo.
Przystanek między światami

W mojej pracowni uniwersum PuCO przestaje być tylko ulotnym wyobrażeniem, staje się namacalne, jak dowód na jego istnienie, które z każdym pociągnięciem pędzla, będzie coraz bardziej rzeczywiste. Praca nad każdym obrazem jest niczym budowanie mostu między tym co wyobrażone, a tym co pozostawię na płótnie na zawsze
Przejdź na drugą stronę płótna
Najedź kursorem na detale, by usłyszeć opowieści o ludziach i miejscach, które spotkałem po tamtej stronie.



